Łódź Business RunPoland Business Run

W łódce urodzeni

Jedno z żeglarskich przysłów mówi, że nieważne jest, jak i skąd w życiu wieje wiatr – ważne jak ustawimy swoje żagle. Oni wiedzą o tym doskonale, a w drodze na sam szczyt nie raz przyszło im połknąć gorzką pigułkę porażki. Mowa o Mateuszu Kusznierewiczu i Aleksandrze Dobie, których ścieżki przecięła chęć niesienia bezinteresownej pomocy. Zanim po raz kolejny wypłyną na szerokie wody, zachęcą aktywnych Polaków do udziału w Poland Business Run – największym biegu charytatywnym w Polsce.

Jeden jest najbardziej utytułowanym żeglarzem regatowym na świecie, drugi przepłynął dwa razy kajakiem cały Atlantyk – od kontynentu do kontynentu. I choć między nimi jest niemal trzydzieści lat różnicy, to wbrew pozorom wcale nie dzieli ich tak wiele. Aktywność fizyczną i wolę walki mają wpisane w akt urodzenia. Co jeszcze łączy żeglarza wszechczasów z najodważniejszym kajakarzem na świecie?

1. Rodzinny okręt

Nic tak nie dodaje wiatru w żagle jak kochająca rodzina. To ona zajmuje szczególne miejsce w sercu każdego wilka morskiego. Czy można być nieustraszonym obieżyświatem i oddanym mężem, ojcem oraz dziadkiem jednocześnie? Oczywiście, że tak! Ambasadorzy Poland Business Run udowadniają, że nie ma ważniejszego portu niż ten, w którym mieszkają ich najbliżsi.

Aleksander Doba od lat samotnie przeciera różne akweny – od rzek aż po ocean. Na swych wyprawach spędził już wiele tygodni, a nawet miesięcy w roku. Za każdym razem momentu jego powrotu wyczekują kochająca żona, dzieci oraz wnuki, którym kajakarz poświęca każdą sekundę pobytu na lądzie. Nie inaczej jest w przypadku mistrza olimpijskiego Mateusza Kusznierewicza, który jest nie tylko ambasadorem biegu, ale również Fundacji Poland Business Run. Po zakończeniu spektakularnej kariery sportowej postanowił skupić się na rodzinie. Aktualnie jest spełnionym mężem i ojcem, który ponad wszystko ceni czas spędzony z najbliższymi. - Chęć pomagania wyniosłem z rodzinnego domu. Już na początku swojej kariery sportowej założyłem sobie, że część swojego czasu będę poświęcać na popularyzację aktywności sportowej i działanie dla innych. Dzięki temu jestem szczęśliwszy i wierzę, że świat staje się odrobinę lepszy – mówi Mateusz Kusznierewicz. Obaj panowie przyznają, że już od dziecka byli skłonni do pomagania potrzebującym. Teraz aktywnie angażują się w liczne inicjatywy społeczne, a w roli ambasadorów Poland Business Run czują się doskonale. Wierzą, że dzięki tej ogólnopolskiej inicjatywie osoby niepełnosprawne ruchowo zyskają szansę na nowe, lepsze życie.

2. Cała naprzód – ster na sport!

Aktywność fizyczna jest niezbędnym elementem prawidłowego rozwoju i zdrowia człowieka. Zapisywanie się na kartach sportowej historii zostawmy profesjonalistom – aby zadbać o formę, nie trzeba od razu zdobyć medalu olimpijskiego, czy samotnie pokonywać Atlantyku na kajaku. To właśnie prawdziwa pasja i chęć przełamywania własnych ograniczeń są przecież w tym aspekcie najważniejsze. Aleksander Doba od urodzenia pasjonował się sportem, jednak dopiero w wieku 34 lat rozpoczął swoją przygodę z kajakarstwem. Zanim na dobre oddał serce kajakowi, najpierw szybował w przestworzach, skakał ze spadochronem, zdobywał odznaki w kolarstwie i jako sternik jachtowy zgłębiał tajniki żeglugi morskiej. Oczywiście zdarzało mu się też biegać. - W bieganiu pociąga mnie ta jedna noga zostająca z tyłu i staranie się, żeby była z przodu. Zawsze mi lewa albo prawa zostaje z tyłu, ale nie widziałem, żeby ktoś inaczej biegał – mówi żartobliwie Aleksander Doba. Teraz ma 71 lat i kilka dni temu wyruszył w kolejną transatlantycką ekspedycję, podczas której pokona na kajaku dystans ponad 3 tysięcy mil morskich z Ameryki Północnej do Europy. Mało kto tak jak on udowadnia, że bariery i blokady istnieją tylko w naszych głowach. O licznych tytułach Mateusza Kusznierewicza z pewnością słyszał niemal każdy. Tysiące godzin spędzonych w wodzie mocno obciążyły stawy kolanowe żeglarza, co skutecznie uniemożliwia mu bieganie. Mimo to były sportowiec poświęca czas na inne aktywności, takie jak jazda na rowerze, rolkach, gra w golfa czy pływanie. I choć zdarza mu się po(d)biec do łódki, tylko kiedy spieszy się na wyścig, to z nieukrywaną dumą wspiera właśnie Poland Business Run. Dlaczego? Jak sam przyznaje, dzięki temu jest szczęśliwszy, bo wierzy, że ludzka życzliwość i solidarność po prostu czynią świat lepszym miejscem.

3. Po sukces pod prąd

Sukces nigdy nie jest dziełem przypadku, a nierzadko jest usłany klęskami. W parze ze zwycięstwem idzie przede wszystkim wiara w to, że upragniony cel jest w zasięgu możliwości. Ambasadorzy Poland Business Run to osoby, których niezłomność i konsekwentne dążenie do celu zaprowadziły na sam szczyt. Dzięki nadziei i determinacji wciąż spełniają swoje marzenia i to właśnie jest przesłanie, które chcą przekazać zarówno uczestnikom, jak i beneficjentom biegu charytatywnego – walczyć do samego końca i przełamywać swoje słabości. Rok temu Aleksander Doba uległ wypadkowi podczas swojej Trzeciej Wyprawy Transatlantyckiej. Uszkodzenia łodzi były na tyle poważne, że kajakarz musiał wycofać się z dalszej podróży. Mimo to nie poddał się i w maju wyruszył na wyprawę swojego życia z Ameryki Północnej do Europy, aby ponownie zmierzyć się z siłami natury. Ocean skradł również serce Mateusza Kusznierewicza. Po 19 latach w olimpijskiej kadrze Polskiego Związku Żeglarskiego zajął się biznesem i poświęcił życiu rodzinnemu. Po kilku latach przerwy zdecydował się rozpocząć przygodę z żeglarstwem morskim i oceanicznym. Dzięki otwartości na nowe doświadczenia ma już za sobą pierwszy start na dużym jachcie morskim – a to dopiero początek. Powiadają, że z żeglarzami już tak jest – jak są na morzu, marzą o lądzie, będąc na lądzie, chcą wrócić na morze. Ambasadorom Poland Business Run hartu ducha i niezwykle silnej osobowości mógłby pozazdrościć niejeden wilk morski. Mocno wierzą w to, co chcą osiągnąć, a pomaganie innym sprawia im prawdziwą przyjemność. To dlatego razem z Fundacją Poland Business Run tak gorąco zagrzewają do boju każdego, komu nie jest obojętny los osób niepełnosprawnych ruchowo. - Biegi charytatywne to świetna inicjatywa. Jest to frajda dla nas – rozwijamy swoją tężyznę, utrzymujemy się w dobrej kondycji, a jeszcze do tego pomagamy innym. Ja to popieram, polecam i zachęcam – dodaje Aleksander Doba.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. Możesz w każdym czasie dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies w swojej przeglądarce. Więcej szczegółów w naszej Polityce prywatności.

Klikając "Kontynuuj" poniżej potwierdzasz, że zapoznałeś się z powyższą informacją.